środa, 8 marca 2017

Remont kuchni

Mieszkanie nasze jest na poddaszu w kamienicy, są więc skosy oraz nietypowy rozkład. Od razu po przejściu przez drzwi wejściowe wchodzimy do pomieszczenia, w którym zorganizowaliśmy mini przedpokój oraz kuchnię i ta właśnie część przechodzi gruntowne zmiany.
Chciałabym dodać zdjęcia ale nie bardzo potrafię... Udało się :) Wystarczyło zmienić przeglądarkę ;)
Dzisiaj trwa trzeci dzień remontu, zostały zbite z stare płytki ze ścian i podłogi, usunięto panele ścienne. Nie wygląda to tak źle jak się spodziewaliśmy, mieszkanie zostało jednak gruntownie wyremontowane przez poprzednich właścicieli, więc korzystamy z wielu ich rozwiązań, jedynie je udoskonalając: przestawiliśmy jedno z gniazdek elektrycznych, montujemy mniejszy kaloryfer, wykorzystując dzięki temu miejsce na kolejną szafkę, chcemy również mieć zmywarkę bo nie wyobrażam już sobie bez niej życia

wtorek, 7 marca 2017

Trzy lata za mną!

Intensywnie spędzony czas, nie wiem czy wynika to kryzysu wieku średniego czy z cech charakteru ale nie umiem prowadzić życia tak by niczego w nim nie zmieniać. Z jednej strony lubię poczucie bezpieczeństwa, z drugiej zdaję sobie sprawę, że nic nie jestem niczego w stanie zatrzymać na zawsze - może dlatego wolę mieć pozorne uczucie, że panuję nas swoim życiem samej wprowadzając zmiany...
Czy dlatego w wieku 39 lat postanowiłam pójść na studia? Być może jest to jeden z kilku powodów, o innych w tym momencie jeszcze nie jestem gotowa napisać...
Kończę teraz trzeci rok i jestem teraz w trakcie pisania pracy licencjackiej. To pisanie pokazało mi jak bardzo brakuje mi wyrzucenia z siebie swoich błądzących po głowie myśli, ujarzmienie ich chaosu i jednoczesne je uporządkowanie "przelewając na papier".
Miałam pisać o założeniu przeze mnie firmy....Teraz jednak odłożę ten temat, poświęcając czas na to co aktualnie zaprząta moje myśli. Remont, remont kuchni - wymarzonej przeze mnie, tak kiedyś mi się wydawało. Teraz zależy mi raczej na praktyczności, estetyce i funkcjonalności - o tym będzie następny wpis.

poniedziałek, 26 stycznia 2015


Rok 2014 pod hasłem : TO JEST NASZ ROK zrealizowany został na 1000%.....
Zrezygnowaliśmy z pracy.
Przeprowadziliśmy się.
Podróżowaliśmy.
Poszerzamy edukację.
Sporo? Owszem, ale to nie wszystko.
Spróbuję Wam za kilka dni opowiedzieć jak to jest mieć licencję, nie tylko na marzenia, ale i na ich spełnianie.
Do zobaczenia :*

poniedziałek, 28 października 2013

II OPOLSKI CHARYTATYWNY MARATON ZUMBY
Maraton odbył się 27 października 2013 roku w Hali Widowiskowo-Sportowej OKRĄGLAK w Opolu.
Zabawa trwała trzy godziny a cały dochód z akcji został przeznaczony dla Oli chorej na mukowiscydozę.

Zumbę tańczę od dwóch lat - jest to połączenie zajęć fitnessu z elementami tańców latynoamerykańskich, flamenco i innych.
Zajęcia zumby sprawiają mi mnóstwo frajdy a zarazem mogę dyscyplinować swoją sylwetkę ;)
Wcześniej tańczyłam flamenco, ale ten taniec wymagał ode mnie ogromnej dyscypliny przede wszystkim umysłowej. Nie zawsze udało mi się wyłączyć błądzące myśli, aby prawidłowo wykonać kroki. Natomiast podczas zajęć zumby, nawet jeśli jestem rozkojarzona przez pierwsze 10 minut tańca, po chwili udaje mi się tańczyć z pełną pasją :)

Ciekawą sprawą jest fakt, iż każdy instruktor tańca zumby prowadzi trochę inaczej zajęcia, duże znaczenie ma jego charakter, pasja i zaangażowanie. Na maratonie miałam możliwość wypróbowania kilku stylów, dzięki wspaniałym instruktorkom.

Zapraszam więc wszystkie kochane Panie:






wtorek, 4 października 2011

Zwierzęta

Jejku jak długo mnie nie było....
To nie znaczy, że nie zaglądałam do wielu blogów, nie podziwiałam wspaniałych talentów i nie podpatrywałam mnóstwa ciekawych pomysłów na dekoracje, potrawy i ręczne robótki ;)
Miało być jednak o zwierzętach - moich zwierzętach...
Jako pierwszą przedstawiam Emi - kotkę rasy ragdoll
  Następna to Lucy- suczka rasy cavalier king charles spaniel
 Trzecia to Blanka - suczka w typie maltańczyka
Moim marzeniem było zawsze posiadać pieska albo kota ale rzeczywistość przerosła marzenia ;)
Zostałam posiadaczką takiej uroczej gromadki

A Wy jakie macie zwierzaki?

wtorek, 23 listopada 2010

Dzieci

Zawsze marzyłam by mieć dzieci.
Chciałam by moje dzieci były życzliwe, tolerancyjne a jednocześnie pewne siebie, bez kompleksów realizujące swoje cele. Czy mi się udało? Zapraszam do lektury wypracowania mojego syna opisującego swoją osobę:
"Nazywam się D. i jestem miłym chłopcem o średnim wzroście. Lubię ubrania, które najczęściej są niebieskie. Kolor moich oczu jest ciemno niebieski co mnie dodatkowo ubarwia. Głowa jest lekko zaokrąglona a włosy są brązowe lecz muszę przyznać, że w dzieciństwie byłem blondynem co może być zaskakujące patrząc teraz na mnie. Mam zgrabną i szczupłą sylwetkę. Moje nogi są dosyć długie co mam po mamie a zarazem nogi po tacie, który ma bardzo długą stopę. Według mnie jestem bardzo ładnym chłopcem, który w domu potrafi każdego zaskoczyć swoim pięknym wyglądem."

piątek, 19 listopada 2010

Teatr

Uwielbiam oglądać spektakle teatralne te w telewizji ale najbardziej na żywo.
Postanowiłam, więc wybrać się do teatru po półrocznej przerwie.
Zabrałam bliską mi osobę płci męskiej, na sztukę Frayna " Czego nie widać".
Poszliśmy na godzinę 11:00 bo o 19:00 co tygodniowe święto mężczyzny: piłka nożna z kumplami ;)
Pomyślałam sobie nie będzie źle, mało ludzi, pewnie jacyś emeryci lub renciści i my. Trochę szkoda mi wieczornego klimatu ale czego nie robi się dla spokoju domowego ogniska......
Bilety wcześniej zamówione "e-mailowo", wpadliśmy więc na ostatnią chwilę.
Przy kasie chwila zaskoczenia po pytaniu: czy między młodymi ludźmi dwa miejsca w drugim rzędzie mogą być.
No cóż, generalnie nie mam nic przeciwko młodym osobom ( sama się taką czuję :) 
tym bardziej, że drugi rząd od sceny - bierzemy i lecimy.
Wpadamy na widownie a tam totalnie nas zamurowało: tłumy młodzieży gimnazjalnej. No nic, przeciskamy się na swoje miejsca, siadamy a spektakl się zaczyna.
"Czego nie widać" to 160 minut dobrej zabawy - ponoć ;)
Byłam już na tym spektaklu jakiś czas temu z koleżankami, więc patrzę na scenę, patrząc co jakiś czas na mojego towarzysza szukając u niego jakiś oznak fascynacji - podobnej do mojej. A tu nic totalna klapa.
Po pierwszym akcie pytam się czy mu się podoba - 'może być' odpowiada.
To naprawdę błyskotliwa farsa - gęba się śmieje od początku do końca ale nie u mojego mężczyzny ;)
Okazało się , że dopiero w ostatnim akcie zaskoczył o co chodzi.
Mam kilka wniosków na przyszłość po tym moim spełnieniu marzenia:
- w grudniu idę koniecznie na sztukę " Jak się kochają" 
- idę z koleżankami
- zarezerwuję bilety na godzinę 19:00
- nie idę dwukrotnie na ten sam spektakl z osobą, która nie widziała tego, 
  co ja próbuję z zachwytem zachwalać ;)